WITAJ!
Dziękuję, że zajrzałeś na moją stronę! Zapraszam do skontaktowania się ze mną :)
+48 603 341 137
studio@judytatorun.pl
Fotografia - Judyta Toruń | Tajlandia – Rezerwacje noclegów i transportu
15406
post-template-default,single,single-post,postid-15406,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,side_area_uncovered_from_content,qode-theme-ver-10.1.1,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive

Tajlandia – Rezerwacje noclegów i transportu

Tajlandia – Rezerwacje noclegów i transportu

Macie już bilety lotnicze? To teraz możemy się wspólnie pogłowić, jak zabrać się za rezerwacje noclegów i transportu pomiędzy nimi. Oczywiście to dla tych, którzy chcą się poczuć pewnie i wolą zrobić cały plan podróży wcześniej, jak ja 😉  Pójście na żywioł i decydowanie/rezerwowanie na miejscu, gdzie się udamy też jest przecież możliwe. Na miejscu jest mnóstwo biur podróży, w których bez problemu kupicie wszystkie możliwe bilety. Dlaczego więc zrobiłam to wcześniej i zaplanowałam wszystko z wyprzedzeniem? Bo jestem mało spontaniczna?  Może…  Ja po prostu lubię się skupiać już na przyjemnościach związanych z samym pobytem i nie zamartwianiem się, gdzie tu teraz pojechać, gdzie spać. Jeśli masz jak ja no to czytaj dalej.

Uwaga. Same rezerwacje noclegów nie są trudne. Przeglądacie sobie strony rezerwacyjne typu trivago (tutaj znajdziecie porównywarkę cen z różnych portali, ale tylko niektórych). Ja robiłam rezerwacje bezpośrednio na stronach: booking.com, airbnb i agoda.com. Jeśli spodoba Wam się jakieś konkretne miejsce warto sobie sprawdzić jego cenę na innych stronach, bo w naszym przypadku trochę się różniły. Na portalach rezerwacyjnych macie różne narzędzia ułatwiające sortowanie ofert, bo jest ich sporo a zawężenie ich na wstępie do tych, które leżą w zakresie naszych możliwości i oczekiwań znacznie ułatwia sprawę. Przyznam, że bardzo dużo czasu spędziłam na wyszukiwaniu tego, o co nam chodzi. Miesiąc spędziłam tak naprawdę, żeby znaleźć właściwe miejsce. Nie chcieliśmy hoteli i dużych resortów z basenami, surowych przestrzeni. Pragnęliśmy wnętrz z tamtejszym klimatem i poczuciem kameralności.
Przygotowałam Wam listę miejsc w Bangkoku i na Wyspach, na których byliśmy, czyli Koh Samui,  Koh Phi Phi i Phuket, a które z chęcią Wam mogę polecić. Może ułatwię Wam tym samym wybór i zaoszczędzę trochę czasu.

Bangkok

 


Nie mogłabym wyobrazić sobie lepszego miejsca oddającego klimat tego miasta. Umieszczona pomiędzy uliczkami Villa Mungkala mieści się w samym sercu Bangkoku. Stamtąd macie już wszędzie blisko – do tętniącego życiem nocnym Kao San Road, do Kompleksu Pałacowego i wielu Świątyń. Stamtąd też blisko do rzeki Menam, na której organizowanej są wycieczki na kolorowych łódkach  Villa Mungkala przyjmie Was tak serdecznie, jak tylko można. Cudowny kolonialny styl tego miejsca, każdy detal, pyszne śniadania, wspaniali gospodarze tworzy niepowtarzalny klimat, który w Was zostanie nawet jak już opuścicie to miejsce. Polecam z całego serca. To były cudowne 2 dni. Całkowity koszt na dwie noce wyniósł nas 3 100 Bathów czyli przy obecnym przeliczeniu waluty 358 zł. Poniżej zdjęcia najbliższego otoczenia. Przyznajcie, jest klimatycznie…
Villa Mungkala od środka

 


Villa Mungkala – przy śniadaniu
okolica okolica 2

  

Koh Samui

 

Przy okazji przeprawy na Koh Samui powiem Wam, jak rezerwowałam bilety. Zależało mi, żeby podróż nie trwała całego dnia i nocy w jakimś autokarze, bo ta opcja jest zdecydowanie najtańsza, ale tracisz mnóstwo czasu. Ważne też było, żeby sporo zobaczyć po drodze. Wystarczy trochę sprytu. Nie powiem, zorganizowanie transportu pomiędzy wyspami to było największe wyzwanie. Zaraz zrozumiecie dlaczego. Akurat otrzymałam z fly4free powiadomienie, że rozpoczęła się Big Sale Asia w liniach lotniczych AirAsia, więc od razu zarezerwowałam co się dało a wpisywało się w nasz plan. Bezpośredni lot na Koh Samui z Bangkoku był zbyt drogi. Mieliśmy jakieś ograniczenia budżetowe, których nie chcieliśmy przekraczać. Planowanie wcześniej ma też ten plus, że mamy większą kontrolę nad wydatkami. My wydaliśmy większość jeszcze będąc w Polsce, więc też nie musieliśmy brać tyle gotówki ze sobą.

Kontynuując, po rozważeniu różnych kombinacji cenowych zdecydowaliśmy się na zakup biletów na lot w cenie 3 026 Bathów/2 os (ok. 350 zł) do Surat Thani a stamtąd kompleksowy transport (bus+prom) do Koh Samui wykupiony jeszcze w Polsce przez stronę http://www.phiphi-ferry.com. Już nie pamiętam i nie mogę znaleźć konkretnej ceny za ten kurs ale łączny koszt wszystkich biletów na ten i późniejsze przejazdy przez tą stronę to 4, 258 Bathów (ok. 493 zł). Z resztą było to super rozwiązanie, bo mogliśmy popodziwiać przecudne widoki i z lądu i z Zatoki Tajlandzkiej. Bosko! Polecam stronę i organizację, bo wszystko szło fajnie i sprawnie. Gdy wylądowaliśmy w porcie w Koh Samui od razu zaproponowano nam transport do naszego miejsca noclegu nieważne gdzie za 150 Bathów. Było to bardzo pomocne.

Koh Phi Phi

Z cudownego Koh Samui przenosiliśmy się na Koh Phi Phi. Tu czekały nas aż trzy środki transportu (prom do Donsak Pier, bus do Krabi i znów prom do Koh Phi Phi Don). W tym przypadku też skorzystaliśmy ze strony http://www.phiphi-ferry.com. To była nasza najdłuższa podróż, ale uwierzcie mi że warto. Widoki są przecudne! Samolotem na pewno jest wygodniej i szybciej, ale to wszystko Was omija.


Na Koh Phi Phi Don zdecydowaliśmy się na nocleg Sunwaree Phi Phi Resort . Zawsze chciałam zamieszkać w bungalowach.  Bardzo nam się tam podobało. Domki położone były z dala od centrum, ale nie było problemu z dotarciem do niego, bo od 8 do 22 można kursować bezpłatnie taksówką wodną. W Sunwaree też polecam serdecznie jedzenie bo było przepyszne, ale rzadko korzystaliśmy, bo głównie przenosiliśmy się do centrum i tam próbowaliśmy też różnych pyszności. Ale banany w cieście mieli niesamowite 🙂 No i te zachody słońca

Ale o tym i o miejscowych rozrywkach w oddzielnym poście. Koszt pobytu za 5 nocy wyniósł nas 9, 500 bathów, co booking przeliczył wówczas na 1,097 zł. Później znacznie popsuł się kurs na tyle, że ceny noclegów sięgały 400 zł za noc!

Bardzo nam się podobała nasza miejscóweczka, ale podczas zwiedzania wyspy odkryliśmy inną godną polecenia, bo otoczenie jest niebywałe, blisko najpiękniejszej i najdłuższej plaży na wyspie (z reszt nazywa się Long Beach  ), bajecznych widoków i od cichszej strony wyspy. Do nas jednak niosła się mocno muzyka pomieszana z trzech klubów, więc był to jakiś minus, ale do przeżycia  Plusem natomiast z pewnością są przepiękne zachody słońca i otoczenie.
To drugie miejsce to Viking Nature Resort, nie mają wielu fajnych zdjęć, ale jestem pewna, że jeśli chcecie poczuć ducha wyspy to na pewno tam. I ten bar na plaży, w którym grali reaggee i panował ogólny chillout….ehhh. Long Beach na wyciągniecie ręki, poezja. Polecam, pokoje różnych standardów, więc każdy znajdzie coś dla siebie  Tutaj macie małą zajawkę1 i zajawkę2 tego, co udało mi się uchwycić.

Phuket

Na Phuket znów przeprawialiśmy się promem, ale już tylko promem, także przez stronkę http://www.phiphi-ferry.com. Z portu odebrała nas dziewczyna naszego gospodarza, po wcześniejszym umówieniu. Miejscówkę na Phukecie znalazłam na airbnb i naprawdę polecam Wam tą miejscówkę, bo niczego tam nie brakuje i można poczuć się jak w domu. Okolica była bardzo swojska, można było też wypożyczyć skuter, a chłopak który nas gościł podesłał nam z link z mapką na której były naniesione wszystkie ważne punkty, jakie mogą zainteresować turystę. Od jedzenia – z rozróżnieniem na miejsca do śniadań i obiadów-, zakupów po miejsca warte zobaczenia. Byłam pod wrażeniem. Organizuje on też świetne wycieczki po wyspie i sam uczy windsurfingu, więc można się załapać na lekcje.

Miejsce bardzo blisko do plaży i widoki też są niczego sobie. Jeśli chcecie się wybrać na tą wyspę i potrzebujecie raczej zacisznego miejsca, ale z dostępem do wszystkiego to jest to właściwe miejsce. Jednak patrząc ogólnie jest to największa wyspa Tajlandii bardzo mocno skomercjalizowana, więc jeśli raczej potrzebujecie większej kameralności i przytulności to na pewno nie jest to właściwe miejsce. Do większych atrakcji jest daleko a plaże już nie robią takiego wielkiego wrażenia jak na wyspach, ale też jest przyjemnie.

Bangkok

Na koniec naszej podróży zdecydowaliśmy, że nasz ostatni nocleg będzie w Bangoku. Tam dostaliśmy się już bezpośrednio samolotem. Na lotnisko znów podwiozła nas dziewczyna gospodarza, bo jednak był to spory kawałek. Koszt transportu na Phukecie wyniósł nas ok. 60 zł z portu w dniu przyjazdu i 60 zł na lotnisko w dniu wyjazdu, bo były to podobne odległości. Do Bangkoku znów polecieliśmy przez Air Asia korzystając ze wspomnianej już promocji i zapłaciliśmy za tę przyjemność 2,826 Bathów. Przylecieliśmy do Don Mueang – lotnisko lotów krajowych. Warto tę różnicę zapamiętać.

 

Następnego dnia wylatywaliśmy do Polski z lotniska Suvarnabhumi, które znajdowało się na drugim końcu Bangkoku  i tam mieliśmy nasz nocleg. Było parę kombinacji, jak tam dotrzeć, przetrząsnęłam internety. Mojej uwadze nie mógł umknąć darmowy przejazd pomiędzy tymi dwoma lotniskami, dla osób wylatujących tego samego dnia. No właśnie tego samego dnia. My wylatywaliśmy następnego, ale zaryzykowaliśmy pokazaliśmy bilet i pan nas puścił  Warunki w autobusie były… ciekawe, było tyle osób że w końcu rozłożyliśmy kocyk i usiedliśmy na podłodze. Chłopaczek obok mnie pocinał w Simsy i cały czas używał  „motherload”. Wtajemniczeni wiedzą o co chodzi. Klimat był niepowtarzalny 🙂Z lotniska zabrał nas hotelowy transport (150 bathów), po który zadzwoniliśmy po przylocie.

LOT

Kochani, ważna sprawa! Kiedy będziecie już lecieć samolotem do Bangkoku powinniście dostać od stewardess tzw. Departure Card. Musicie tam wypełnić swoje dane, gdzie lecicie, miejsce Waszego pierwszego noclegu itp. W Tajlandii musicie być zameldowani, taki obowiązek. Te karty oddajecie stewardessie. Taką samą kartę wypełniacie przy wylocie, jak będzie wracać do Polski. Powinniście ją dostać przy check-inie. My oczywiście nie dostaliśmy i przy kontroli paszportowej musieliśmy opuścić kolejkę, żeby szukać tych druczków. Także przestrzegam Was, pamiętajcie o tych kartach. Załączyłam nawet zdjęcie jak Mateusz je wypełnia. To bardzo ważne. Prawie spóźniliśmy się przez nią na samolot, więc wiem, co mówię.

Jak będziecie na lotnisku idziecie od razu do wyjścia. Nie musicie czekać na żadne wizy bo od niedawna mamy automatyczne pozwolenie na pobyt w kraju do 30 dni. Jeśli planujecie dłuższy pobyt wtedy staracie się o wizę. Nie musicie więc stać w żadnych kolejkach, najlepiej idźcie za innymi z Waszego lotu  Lotnisko jest ogromne. Jeśli jesteście pierwszy raz lepiej się nie zgubić  My się oczywiście odłączyliśmy, coś zaczęliśmy czytać, potem toaleta i nie było już nikogo z naszej grupy. Staliśmy niepotrzebnie w dwóch kolejkach, dlatego wiem że nie trzeba  A to wszystko po to, żebym mogła Wam to teraz napisać  Idziecie prosto po odbiór bagażu i witacie się z Bangkokiem! Jeśli potrzebujecie transportu jest wiele opcji. Zależy wszystko od tego, gdzie macie nocleg. My mieliśmy w pobliżu Kao San Road, zjechaliśmy na lotnisku piętro niżej i tam było wyjście na busy a w poczekalni były różne stanowiska biur podróży organizujących przejazd do wybranych miejsc za niewielkie pieniądze. My zapłaciliśmy jakieś 150 Bathów a to był  niemal drugi koniec miasta, więc niedrogo. Tam było naprawdę dużo kierunków. Jeśli nocujecie blisko jakiś kluczowych punktów miasta nie będzie problemu. Możecie zapytać na miejscu, Tajowie są bardzo pomocni. Są jeszcze do dyspozycji autobusy publiczne i taksówki, ale te będą najdroższe i najwolniejsze. Na stronie lotniska wszystko jest też ładnie rozpisane.
Transport z lotniska

Brak komentarzy

Napisz komentarz