WITAJ!
Dziękuję, że zajrzałeś na moją stronę! Zapraszam do skontaktowania się ze mną :)
+48 603 341 137
studio@judytatorun.pl
Fotografia - Judyta Toruń | Tajlandia – od początku
15384
post-template-default,single,single-post,postid-15384,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,side_area_uncovered_from_content,qode-theme-ver-10.1.1,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive

Tajlandia – od początku

Tajlandia – od początku

TAJLANDIA – OD POCZĄTKU, CZYLI JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ ?
Zaczęło się od wyboru kierunku podróży poślubnej. Miały być Włochy, ale jednogłośnie stwierdziliśmy, że na to zawsze będzie czas. Potem Pan Mąż wpadł na pomysł, że taka podróż to musi być coś dużego…może Bali?  Tak Bali. Przeglądanie zdjęć, filmików, blogów, for. Nie… Tajlandia. Dobrze to lecimy do Tajlandii. Tak to pokrótce wyglądało
Od czego zacząć taki wyjazd na własną rękę? Od czatowania na tanie bilety. Co to znaczy tanie? My zapłaciliśmy 2100 zł od osoby w dwie strony liniami Qatar Airways. Przepłaciliśmy. Miesiąc później bilety były już za 1700 zł a po kolejnym miesiącu za 1 400 zł. Nie ma więc co się spieszyć.   Śledźcie fly4free (najlepiej polubić na fb wtedy cały czas dostajemy powiadomienia o najnowszych promocjach). My kupiliśmy bilety w lipcu na 13-30.11.2016. Można było spokojnie poczekać do września. Ale coś za coś. Zawsze będę uważała, że najfajniejsze miejscówki rezerwuje się możliwie najwcześniej, a bez biletów ustalenie konkretnych terminów na rezerwacje nie było możliwe. Aby dokładnie zaplanować całą trasę wraz z noclegami i transportem pomiędzy nimi trzeba było mieć po prostu bilety.

Dobra mamy bilety, co teraz?
Teraz jest moja ulubiona część. Planowanie! Uwielbiam to. Mogłabym tak zarabiać na życie
Zaczęło się czytanie blogów, oglądanie filmików, przeglądanie for internetowych w poszukiwaniu wszystkich możliwych inspiracji, żeby wiedzieć co chcemy tak naprawdę zobaczyć. My nie jesteśmy typem muzealnych maniaków, więc to odpuściliśmy. Liczą się przeżycia, piękne widoki, pyszne jedzenie! Trasa została ustalona: 2 dni w Bangkoku, 6 nocy na Koh Samui, 5 nocy na Koh Phi Phi Don, 2 noce na Phuket, 1 noc w Bangkoku na powrót. Po takiej wyprawie wiem już, co bym zmieniła, żeby uczynić tą wycieczkę jeszcze bardziej idealną, ale i tak uważam, że to, co udało mi się zaplanować wypaliło nam pięknie, więc koniec końców jestem bardzo zadowolona ze swoich organizacyjnych zdolności  Poniżej zrealizowany plan naszej podróży.

Wiedzieliśmy, że lecimy w połowie listopada, kiedy to zaczyna się pora sucha, ale uważajcie, bo to co dzieje się teraz z pogodą nie daje gwarancji. Jak my byliśmy to jednak trochę padało, ale nie nie było to nic strasznego, bo deszcze najczęściej szybko przychodziły i równie szybko przechodziły a poza tym dawały trochę oddechu od słońca, które naprawdę potrafi tam dopiec. A deszcz ciepły i przyjemny;) W grudniu widziałam, że był jakiś mega wyjątek, bo padało tak bardzo, że pojawiły się powodzie. Podsumuję to tak. Wygląda na to, że mieliśmy dużo szczęścia, a żeby uniknąć tego typu rozczarowań radzę planować podróż na styczeń, wtedy jeszcze temperatury są w miarę znośne a ryzyko deszczu małe.

 

PAKOWANIE

Myślę, że warto wspomnieć przed takim wyjazdem co zabrać i jak się przygotować. Ja tę wiedzę uzbierałam z różnych blogów, ale doświadczenie też powiedziało swoje. Najważniejsze, żeby zabrać tylko to, co naprawdę potrzebne, bo w końcu trzeba się z tym wszystkim będzie przemieszczać. A jeśli planujecie objazdówkę tak, jak my to tym bardziej. Na początek planuję spakowanie się w plecaki. Są pakowniejsze i łatwiej się z nimi poruszać. Widziałam, że większość turystów też wybrała tę opcję. Dwa mniejsze plecaki przydadzą się jako bagaż podręczny. Ja tam mogłam bezpiecznie schować aparat i wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy.


W praktyce wyglądało to tak, że te dwa mniejsze plecaki (a właściwie torba i plecak) to były moje bagaże do dźwigania a te duże… no wiadomo  Mężczyźni lubią czuć się potrzebni a mój mąż na pewno czuł się bardzo  Dobrego mam męża po prostu
Ubrania pakowaliśmy w plastikowe grubsze woreczki (takie w których pakowane są ubrania w Lidlu na przykład i mają zameczek). Warto zbierać takie worki, bo naprawdę się przydają. Ubrania są zabezpieczone i nie gniotą się tak bardzo. Zwijaliśmy je w ruloniki to też sporo daje, ale nie przejmowałabym się tym tak bardzo. W Tajlandii jest taka wilgotność, że wystarczyło powywieszać ubrania na zewnątrz i rano były jak świeżo uprasowane. Nie ma co brać za dużo ubrań, bo pralnie są na każdym kroku, naprawdę. Tam wszystko jest pod ręką, pod turystów.

Jeżeli chodzi o same ubrania polecam zabrać tylko ulubione rzeczy i naprawdę w niewielkich ilościach. Skarpetki tylko na powrót, chyba że koniecznie chcecie zakładać sportowe buty np. podczas trekkingu po dżungli no to więcej. My cały wyjazd praktycznie chodziliśmy w klapkach i wystarczyły. Ja miałam jeszcze sandałki i jedną ładniejszą parę jak szliśmy na kolację. Tam naprawdę jest bardzo gorąco i wilgotność jest tak duża, że jak przylecicie w sportowych butach ,jak obstawiam, to wrócicie do nich dopiero w dniu powrotu
Kupujcie na miejscu. W Bangkoku możecie się obkupić w naprawdę fajne rzeczy za niewielkie pieniądze i warto, bo te rzeczy są dobrej jakości. W ogóle w Bangkoku róbcie wszelkie zakupy natury pamiątkowej, bo tam jest duuużo taniej niż na wyspach. Polecam Kao San Road, jedna z bardziej znanych ulic Bangkoku. Dużo street foodu wieczorem i można się zaopatrzyć we wszystko, czego potrzebujecie i nie potrzebujecie  Można nawet nabyć prawie autentyczną legitkę Agenta CIA, FBI, wyrobić dowód, prawo jazdy i co tylko Wam przyjdzie do głowy.

Lista must do/must have

  • Pieniądze rzecz jasna. Na początek jest dylemat dolary, czy euro. W obliczu wyborów w USA zdecydowaliśmy się na stabilniejsze euro i kurs był ciut lepszy. W Tajlandii oczywiście zamieniamy to na Tajskie Bathy. Tak dla orientacji obecnie 10 bathów to 1,16 zł. Wymieniajcie w kantorach (aby nie na lotniskach). Uważajcie też, bo oszukują. Na Kao San Road Pani chciała sobie przyciąć 500 bathów… Liczcie od razu przy okienku. Ja bym nie zauważyła, dobrze że Mąż miał głowę na karku.
  • Apteczka z najpotrzebniejszymi lekami na najczęstsze dolegliwości + coś do odkażania, plastry (jak się skaleczycie to będziecie mogli sami sobie pomóc bez jeżdżenia od razu do szpitala)
  • mapa Bangkoku (z zaznaczeniem miejsc do zobaczenia) – jeśli planujecie pozwiedzać trochę ulice Bangkoku. Nam się przydała.
  • Przewodnik – dobry do poznania różnych ciekawostek. My zakupiliśmy ten  i mogę go śmiało polecić, bo jest ciekawie napisany i nie waży dużo;
  • chustka na ramiona – do większości świątyń wejdziecie tylko z zakrytymi ramionami i nogami. Można też coś wypożyczyć na miejscu, ale taka chustka na pewno się jeszcze przyda podczas pobytu choćby na plaży;
  • preparat na komary minimum 30 deed (ja miałam 50). Nie traćcie pieniędzy na znane nam w Polsce środki typu OFF bo dla tamtejszych komarów to kpina. Na allegro znajdziecie bez problemu środek MUGGA w zestawach po dwa. Jeśli macie problem z komarami to warto pomyśleć o pakiecie. Mi się w połowie wyjazdu skończył przez dwa dni zdążyły mnie nieźle pokąsać, ale poszłam na masaż i pani użyła na mnie ALOE VERA  Niby znane, ale chyba częściej do picia u nas, bo kosmetyków z wyciągiem bardzo mało w Polsce znalazłam. Koniecznie zaopatrzcie się w to cudo. Działa kojąco na wszystko! Na drugi dzień po bąblach nie było śladu. Dobrze też działa na oparzenia słoneczne.
  • Środek przeciwsłoneczny minimum 30 UV (naprawdę mocne słońce)
    dmuchane poduszeczki „rogale” na szyje. Świetnie się sprawdzają, są śmiesznie tanie na Allegro i praktycznie nie zajmują miejsca
  • dokumenty + xero dokumentów (dobrze też mieć zdjęcie dokumentów w telefonie na wszelki wypadek);
  • ubezpieczenie podróżne;
  • przed wyjazdem powiadomcie swój bank o wyjeździe, jeśli planujecie płacić kartą na miejscu (nam się zdarzyło, choć jest mało opłacalne podobnie jak wypłaty z bankomatów). Przy pierwszej transakcji stamtąd bank będzie próbował się z Wami skontaktować w celu ustalenia, czy karta nie została skradziona. A nie dodzwonią się do Was bo zapewne numer polski będziecie mieć wyłączony i kartę bank Wam proszę ja Was zablokują;
  • Warto kupić miejscową kartę do telefonu. Są różne opcje, możecie zamówić przez internet z wyprzedzeniem, żeby Wam przyszła, ale na miejscu też bez problemu znajdziecie te karty już na lotnisku.
  • Dokumenty dobrze jest przechowywać w nieprzemakalnej saszetce. Dobrze mieć też dodatkową na telefony w razie deszczu. Warto o tym pomyśleć.
  • Coś do czytania – najlepiej oczywiście, jak macie e-czytnik. My zabraliśmy po jednej konkretnej książce.
  • Szczepienia – nie dajmy się zwariować. My nie szczepiliśmy się w ogóle. Tutaj macie listę szczepień zalecanych, ale nie wymaganych http://www.medycynatropikalna.pl/kraj/tajlandia/101 Doszliśmy do wniosku, że te szczepienia tak samo są potrzebne w Polsce, a my nie mieliśmy zamiaru zaszywać się w dżungli lub jechać na jakieś obrzeża Tajlandii, gdzie to ryzyko jest większe. Ale oczywiście jeśli chcecie czuć się bezpieczniej to ja wcale nie odwodzę. Przygotujcie tylko portfel na spory wydatek. Za to polecam Wam gorąco i myślę, że nam to bardzo pomogło.
  • Przed wyjazdem koniecznie zacznijcie brać Dicoflor (5 dni przed wyjazdem i 5 dni w trakcie). To zabezpieczy Wam żołądki przed zmianą flory a w Tajlandii jest totalnie inna. Jedzenie jest na ulicy, przygotowywane w dużo mniej wymagających higieny warunkach niż u nas. Bądźcie na to przygotowani, jeśli nie chcecie pół podróży przeżyć w boleściach.

Jeśli mi się coś jeszcze przypomni będę starała się aktualizować tę listę na bieżąco. W następnych wpisach dowiecie się więcej na temat organizacji przelotów pomiędzy wyspami, rezerwacji i jak można sobie urozmaicić czas samemu bez polegania tylko na biurach podróży oraz co polecam Wam do zobaczenia szczególnie, a czego nie polecam w ogóle. No i oczywiście o JEDZENIU! Jeszcze sporo mam dla Was.  Do miłego!

Brak komentarzy

Napisz komentarz